Niezłomny rewolucjonista. Wspomnienie o Stanisławie Padlewskim.

Stanisław_PadlewskiStanisława Padlewskiego (pseudonim Dyzek, Otton Hauser) łączy z Londynem ucieczka. Poszukiwany przez trzy imperia, policję, agentów, szpiclów i donosicieli, uciekał i ukrywał się na kilku kontynentach. Choć wymykał się on z rąk oprawców niejednokrotnie, jego życie było permanentnym strachem przed pojamaniem i katorgą. Urodził się 20 września 1857 roku we wsi Ochmatów na Podolu. Jego ojciec, wuj i kuzyn polegli w powstaniu styczniowym, a brat przyłączył się do rewolucyjno – powstańczych walk Garibaldiego. W wieku 17 lat Stanisław wyruszył na Bałkany, by wziąć udział w walkach o niepodległość Serbów podczas powstania przeciwko Turcji.

Niewiele wiadomo o jego doświadczeniach z tego okresu, wiadomo jednak, że powrócił do Galicji, gdzie zetknął się z myślą socjalistyczną i różnej maści rewolucjonistami. Padlewski rzucił się czynnie w agitację wśród robotników i propagandę socjalistyczną. Ze zródeł wynika, że mieszkał w Krakowie a pózniej w Poznaniu gdzie tworzył kółka socjalistyczne.

Padlewski zasłynął tym, że by współorganizatorem pierwszej w Polsce manifestacji pierwszomajowej w Warszawie 1890 roku. Towarzysze z II Proletariatu – którego członkiem został Padlewski – opisywali go jako niezwykle charyzmatycznego, romantycznego rewolucjonistę o awanturniczym temperamencie. Przyjechał do Warszawy i rzucił się w wir ogranizacji tej zabronionej przez carat demonstracji. Podobno jego zasługą było to, że na ulicę w ten dzień wyszły tysiące robotników.

Wielekrotnie Padlewski musiał opuszczać kraj, gdy na karku siedziała mu Ochrana i policja. Ukrywał się w Szwajcarii, Niemczech i Francji. Aresztowany przez władze pruskie w 1882 roku, trafił do poznańskiego więzienia gdzie odsiedział 4 lata. Bardzo ciężko Padlewski zniósł pobyt w pruskim więzieniu. W 1886 roku władze pruskie przekazały go w ręce rosyjskie, gdzie był poszukiwany za działalność rewolucyjną. Kiedy wyszedł z więzienia, był osobą o mocno nadszarpniętym zdrowiu i stanie nerwowym. Padlewski postanowił opuścić kraj ponownie – tym razem ze względów finansowych i udał się do Paryża. Znał to miasto, wyuczył się w nim kiedyś zawodu zecera, popracował trochę w tamtejszych drukarniach i miał pare kontaktów wśród paryskiego ruchu rewolucyjnego. Tym razem było o wiele trudniej. Nie mógł znalezć żadnej pracy, włóczył się kilka tygodni bez grosza przy duszy, żywił się u polskich i francuskich socjalistów, aż znalazł pracę jako goniec w agencji Bernhoffa – która specjalizowała się w kulturalnych rautach mających na celu zbiżanie francuskich i rosyjskich społeczności, głównie elity. W tym czasie w Paryżu mieszkał owiany złą sławą rosyjski prowokator i pracownik Ochrany – generał Seliwestrow. Był on emerytowanym generałem żandarmerii carskiej i na zlecenie carskiej Ochrany inflitrował środowiska rosyjskich rewolucjonistów we Francji. Występował on również w roli prowokatora – “organizował” przygotowania do akcji terrorystycznych w Rosji, nakłaniał rosyjskich rewolucjonistów do wyjazdu do Cesarstwa w celu wzięcia w nich udziału, a tam czekająca na nich Ochrana zwijała niedoszłych zamachowców. Dyskredytował również rosyjskich socjalistów w oczach władz francuskich.

Zabójstwo Selivestrowa

Zastrzelenie Seliwestrowa przez Stanisława Padlewskiego

Padelewski odnalazł swój cel. 18 listopada w przebraniu gońca zjawił się w paryskim hotelu de Bade i poprosił o spotkanie w celu przekazania Seliwestrowi listu. Seliwestrow go przyjął i zaczął niczego nieświadomy zagadywać na różne tematy, chwaląc się majątkiem i kobietami. Seliwestrow próbował zwerbować Padlewskiego. W pewnym momencie Padlewski wyciągnął z kieszeni rewolwer i oddając strzał z bliskiej odległości powiedział: “Masz za bomby…”. Poprawił drugim strzałem i upewniając się, że Seliwestrow jest martwy spokojnie wyszedł z pokoju i hotelu, zdziwiony, że jego strzały nikogo nie zaalarmowały. Zabójstwo Seliwestrowa obrosło we Francji, a szczególnie w Paryżu w swoistą legendę. Plotki krążyły po mieście i podawano najróżniejsze motywy zabójstwa generała. By rozwiać niedomówienia, zamachowiec sam wydał oświadczenie posyłając list do francuskiej prasy:

“Zabijając Seliwestrowa, spełniłem akt sprawiedliwości. Partia, do której należe, uznaje zasadę jednakowości środków działania w walce z despotyzmem. Skoro tyrania zabija dzielnych rycerzy postępu, czemóżby obrońcy wolności mieli się wystrzec, jako środka walki, usuwania tyranów lub ich służalców?”.

Niestety Partia o której wspomina Padlewski – czyli Proletariat – odcięła się całkowicie od tego zamachu, najprawdopodobniej z obawy przed utratą francuskiego azylu. Z pomocą natomiast przyszli francuscy socjaliści. Zaraz po zamachu Padlewski znalazł schronienie w domu patronki uchodzców politycznych – pani Angele Duc-Quercy. Francuska policja robiła wszystko by zatrzymać Padlewskiego. Zmienił lokal i zatrzymał się u Fernanda Gregoire – sekretarza dziennika “Radical Algérien”, którego redaktorem naczelnym był mąż pani Duc-Quercy – Antoine Duc-Quercy. W planach było bezpieczne wywiezienie Padlewskeigo z Francji. Z pomocą przyszedł dziennikarz gazety “L’Eclair” – Georges de Labruyère. Dziennikarz, były oficer kawalerii, znany był z tego że wdawał się w różnego rodzaju awantury i pojedynki. Rozpuścił pogłoskę o tym, że czeka go pojedynek i wyrusza do południowego Tyrolu w asyście, sekundantów i osobistego lekarza – doktora Wolffa – którym był nie kto inny jak Stanisław Padlewski w przebraniu i barwionych na blond włosach. Wyruszyli 3 grudnia 1890 roku, przekroczyli granicę i dotarli bez większych problemów do Mediolanu. Następnie Labruyère zorganizował Padlewskiemu miejsce na statku który miał wypłynąć z Triestu. Dziennikarz rozpuszczał wiele fałszywych tropów i śladów w celu zmylenia pościgu. Padlewski trafił na Sycylię, stamtąd statkiem na Maltę i na Gibraltar. Bez grosza przy duszy, zaszczuty przez policję różnych krajów przeżywał chwilę załamania. Pomimo tego kontynuował ucieczkę i trafił statkiem do Londynu.

W międzyczasie we Francji rozpętała się burza. Wiadomym było, że Padlewski uciekł z Francji z pomocą samych Francuzów – Labruyère nie krył swojego udziału – napisał reportaż pt. “Evasion de Padlewski”, o tym jak pomógł zamachowcowi uciec policji i opuscić Francje. Francuskie władze utrzymywały dobre stosunki z Rosją i zależało im na zacieśnianiuiu tych relacji. Zamach na Seliwestrowa był gwoździem do trumny bezpiecznego schronienia dla rosyjskich uciekinierów we Francji. Na skutek nacisku Rosji, Francja ostro zabrała się do rozprawy z rewolucjonistami z terytorium Cesarstwa. Deportowano, internowano i oddawano w ręce rosyjskie wielu uciekinierów. Wygnańcy potrzebowali nowego schronienia. Padło na Londyn, jako jedna z największych stolic Europy, która nie liczyła się z cesarskimi pogróżkami za skrywanie rewolucjonistów. Problemem dla uciekinierów było nie tylko wysokie utrzymanie w Londynie, lecz również język. Angielski w odróżnieniu od francuskiego nie był popularnym językiem na kontynencie.

mendelson01

Stanisław Mendelson

W Londynie rozrastał się rodzimy ruch socjalistyczny i anarchistyczny. Od jakiegoś czasu mieszkało coraz więcej rewolucjonistów – uciekinierów z kontynentu, w tym z terenów Cesarstwa Rosyjskiego. Od paru lat w Londynie mieszkał też anarchista Piotr Kropotkin, który pomagał wielu uciekinierom w ustabilizowaniu się w stolicy Wielkiej Brytanii. W Londynie również działała carska Ochrana, lecz jej zasięg i skuteczność pozostawiała jeszcze wiele do życzenia. Nie jest do końca jasne, kto ukrywał Padlewskiego w Londynie i z jakimi organizacjami nawiązał kontakt. Po wszystkich jego przejściach wiadomym jest, że był bardzo nerwowy i nieufny. Cały czas na karku miał agentów Ochrany. Za pomoc w ucieczce Padlewskeigo francuska policja aresztowała współzałożyciela II Proletariatu i znanego socjalistę Stanisława Mendelsona. Po miesiącu został zwolniony, lecz musiał opuścić Paryż. Mendelson wraz z żoną przeniósł się do Londynu początkiem stycznia 1891 roku i przeniósł z Genewy swoją drukarnie wznawiając wydawany przez siebie tygodnik “Przedświt“. Mendelson ponownie pomógł Padlewskiemu gdy ten zjawił się w Londynie. Ukrył go przed carskimi agentami i brytyjską policją i jak wspominał cudem uniknięto aresztowania. Mendelson wspominał, że były warunki logistyczne i materialne by ukrywać Padlewskiego w Londynie, lecz on sam przejawiał chęć pracy agitatorskiej i aktywnej działalności w ruchu rewolucyjnym. Towarzysze postanowili wysłać Padlewskiego do Ameryki, zwłaszcza że policja kilku krajów siedziała mu na karku. Trafił tam już początkiem lata 1891 roku. Niestety policja już wtedy miała charakter globalny i amerykańscy agenci byli już na jego tropie. Znowu musiał się ukrywać bez znajomości języka i bez środków materialnych. Padlewski występował pod przybranym nazwiskiem Otton Hauser. Przeniósł się do San Antonio, gdzie poszukiwał zatrudnienia. 28 października w parku miejskim znaleziono zwłoki Padlewskiego. Oficjalną przyczyną śmierci było samobójstwo. Problem w tym, że kula nie pasowała do pistoletu który trzymał w ręku martwy rewolucjonista.

Opracował Leon Cz. na podstawie:

Wojciech Lada, Polscy terroryści, wyd. Znak, 2014

Wiesław Bieńkowski, Salomon Naftali Stanisław Mendelson, iPSB

Robert Henderson, Vladimir Burtsev and the Russian Revolutionary Emigration: Surveillance of Foreign Political Refugees in London, 1891 – 1905, Queens Mary University of London, 2008

Sarah J. Young, Russians in London: Pyotr Kropotkin,

This entry was posted in HISTORIA, KULTURA, WALKA KLAS and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s