Liverpool: “Nazi scum off our streets” – nacjonalistyczny marsz znowu powstrzymany

stream_img-copyW 3-cim dniu czerwca, w sobotnie popołudnie w centrum Liverpoolu, na wezwanie lokalnego porozumienia grup antyfaszystowskich – “Merseyside United Against Fascism”, zorganizowano protest przeciwko marszowi skrajnej prawicy. Organizatorem przemarszu była znana od lat nacjonalistyczna grupa EDL (English Defence League). Po kilku nieudanych spędach nacjonalistów w Liverpoolu, po których za każdym razem musieli być ewakuowani przez policję, tym razem próbowali zwołać większą mobilizację. Odpowiedzią naszego środowiska, była również mobilizacja by pokazać, że nie ma miejsca w robotniczym Liverpoolu na publiczne krzewienie rasistowskiej nienawiści i ksenofobicznej propagandy.


Miejscem antyfaszystowskiej demonstracji był skwer przy zachodnim wyjściu ze stacji kolejowej Liverpool Lime Street, nieopodal planowanego przemarszu EDL. O godzinie 12 docieramy na miejsce lokalną ekipą, wraz ze wsparciem z Londynu. Dookoła dworca dużo policji, obstawione wszystkie wyjścia wewnątrz jak i na zewnątrz przy wyjściu z peronów. Policja w pełnym rynsztunku, wyposażona w kaski i pancerze, przygotowana na konfrontacje. Według oficjalnych danych na ten dzień zmobilizowano blisko 200 funkcjonariuszy wspartych policją na koniach i z psami. Naprzeciwko naszego zgromadzenia, po drugiej stronie ulicy, szczelny kordon policji odgradzający miejsce docelowe narodowych wykolejeńców – St.George’s Hall, gdzie chcieli przedstawić publicznie swój polityczny bełkot. Z minuty na minutę nasz tłum gęstnieje i jest już blisko 300 osób; zauważyć można lokalnych działaczy z różnych środowisk jak i zwykłych ludzi z dziećmi, studentów, oraz związkowców. Trwają przemówienia, z megafonów również leci muzyka. Policja próbuje izolować kontr-demonstrację.

stgs-copy

Tak wyglądała ogólnokrajowa “mobilizacja” EDL. W porywach 50 osób.

Po kilku minutach postanawiamy udać się na obchód lokalnych uliczek i sprawdzić miejsce wypadowe EDL’owskiego spędu. Docieramy pod pub ‘The Lord Warden’, na skrzyżowaniu ulic London Rd. i Camden St., gdzie szczelny podwójny kordon policji ze strefą buforową dla policji konnej obstawia miejsce ich zbiórki. Policja oddziela około 40-50 osobową grupę nieudaczników z EDL, nie pasujących do otoczenia i niepożądanych przez lokalną społeczność. W ich tłumie znane patologiczne mordy zwołane z innych miast – Birmingham czy Newcastle. W stronę EDL latają różne przedmioty, od cięższych po zwykłe zgniłe owoce i ulubione przez nich banany. Trwają przepychanki z policją, która aresztuje kilka osób i nachalnie filmuje twarze. Jedna z lotnych, ofensywnych grup protestu próbuje zajść od tyłu pub, lecz wąski przesmyk po chwili zostaje też oddzielony przez kordon. W międzyczasie jednej osobie na osłodę udaje się przedrzeć przez główny kordon, która konfiskuje flagę jednemu z faszystów zgromadzonych przed wejściem do pubu. Po kilku minutach przepychanek i stosownych obelg z naszej strony, zdecydowana szarża konna policji toruje przejście pod marsz, a za nim niczym w magicznym pierścieniu rusza EDL’owska swołocz. Tłum około 80 osobowy szybko reaguje i przemieszczamy się w przeciwną stronę by przywitać ich wolno eskortowany marsz przy St. George’s Hall na Lime St. Docieramy pod frontowy budynek kolejowy, a z za rogu, z ulicy wychodzi znowu eskortowany marszyk. Natychmiastowo na całej szerokości ulicy rozciąga się nasz komitet powitalny, który przemieścił się w to miejsce po około 10-15 minutach co świadczy o tym, że EDL’owki marsz dokładnie tyle trwał obchodząc kilka uliczek wokół dworca i przechodząc maksymalnie 600 metrów.


edl1Nieopodal obok wyjścia z dworca nadal trwa nasz główny antyfaszystkowski wiec, który wzrasta do blisko tysiąca osób. W tym miejscu do blokady dochodzi kordon i zaczyna się największy kocioł. Policja nie odpuszcza i chcę za wszelką cenę przetorować trasę. W obu kierunkach latają różne przedmioty; z naszej strony petardy z ich strony pół-pełne puszki z piwem. Obok nas ląduje nawet jedno marki “Tyskie”. Czyżby w ich pochodzie byli jacyś polscy wyrobnicy, a może tylko wygłaszają swoje populistyczne hasła straszące emigrantami, jednoczenie popijając “imigranckie” piwo. Blokada spełnia swoje zadanie, lecz powoli jesteśmy spychani przez frontalny kordon policji. Kiedy faszystowski pochód dociera do placu St. George’s, w tym miejscu do blokady dołącza się główny wiec z pod dworca, otaczając całkowicie EDL szczelnym pierścieniem. Na ulicy siadają ludzie, są całe rodziny z dziećmi. “Wielka” mobilizacja EDL zgromadziła około 50 osób, a widoczne flagi można policzyć na palcach jednej ręki. Po kilku minutach presji tłumu, policja decyduje się wycofać, a raczej ewakuować marsz. Policja konna brutalnie toruje tyły otaczającego tłumu i otwiera drogę do odwrotu. Znowu przychodzi odsiecz i czarny blok jest formowany naprzeciwko głównego kordonu. Trwają przepychanki, zaczynają się aresztowania. Po dbztgz4xoaezzer-copykilkuminutowych konfrontacjach znowu policja konna i kordon w pełnym rynsztunku przepycha nas torując drogę do ucieczki EDL. Przy muzyce z Benny Hilla i szyderczym śmiechu antyfaszystów, policja bezpiecznie ewakuuje ich marsz z powrotem w boczne wejście do dworca, pilnując ich nawet do pociągu i wywożąc w inne części miasta.

Nasza kontr-demonstracja trwa nadal, ciągle słychać przemówienia. Policja zaś pokazuje swoje prawdziwe oblicze i dokonuje brutalnych zatrzymań. Pod pretekstem aktu prawnego sekcji 12 i 14 czy 60, zrywane są zakrycia twarzy, czy nawet okulary. Demostracja nacjonalistycznych zwyrodnialców jest definitywnie zakończona. Liverpool znowu jest miastem zwycięskim i czystym od faszystowskich ideii, wrogich lokalnej społeczności. Kontr-demonstracje należy uznać za kolejny sukces. Cała obecność EDL’u w centrum miasta była pod ciągłą presją antyfaszystów, a każdy ich krok obstawiała policja. Co najważniejsze, nie zostali dopuszczeni w miejsce ich docelowego wiecu, czyli na schody St George’s Hall i w popłochu uciekli pod osłoną policji. Uwidacznia to, iż faszystowskie organizacje nie mają miesjca w społeczeństwie opartym na szacunku, bez podziałówrasowych czy etnicznych, a także w miastach opartych na robotniczych tradycjach. Liverpool dał kolejny dowód, że faszystowskie idee powinny już dawno znaleźć się na śmietniku historii.

Dywizjon 161 North-West

Advertisements
This entry was posted in ANTYFASZYZM and tagged . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s